Po poważnym wypadku pierwsze dni mijają w szpitalu, a nie przy biurku. Poszkodowany nie ma siły szukać prawnika, a rodzina nie wie, czy w ogóle wolno jej dzwonić w jego imieniu. Wolno. Ten tekst opisuje, jak wygląda pierwszy kontakt z kancelarią, gdy osoba po wypadku jest jeszcze w szpitalu — kto może zadzwonić, co powiedzieć i czego się spodziewać.
W skrócie: nie trzeba czekać na wypis. Zadzwonić może żona, mąż, syn, córka albo kolega z pracy. Pierwsza rozmowa z zespołem kancelarii odbywa się po polsku, a jeśli poszkodowany nie może przyjechać do biura, prawnik przyjeżdża do szpitala.
Kto może zadzwonić w imieniu poszkodowanego
Najczęściej dzwoni ktoś z rodziny. Czasem współpracownik, który widział wypadek, albo sąsiad, który zawiózł poszkodowanego na izbę przyjęć. Do pierwszej rozmowy nie trzeba przedstawiać żadnego upoważnienia — to jest rozmowa o tym, co się stało, a nie podpisanie czegokolwiek.
Osoba dzwoniąca nie musi być pewna, czy „to się nadaje na sprawę”. Nie musi też znać prawnych nazw. Wystarczy opis własnymi słowami: gdzie i kiedy był wypadek, co się stało, w którym szpitalu leży poszkodowany i w jakim jest stanie.
Zasada pozostaje niezmienna: decyzje w swojej sprawie podejmuje poszkodowany. Rodzina otwiera drzwi, ale to on — gdy będzie w stanie rozmawiać — mówi, czy chce, żeby kancelaria zajęła się sprawą.
Co powiedzieć w pierwszej rozmowie
Zespół kancelarii zapisuje to, co dzwoniący wie. Nikt nie oczekuje kompletnych informacji. Przydatne są cztery rzeczy: data i miejsce zdarzenia, w jakich okolicznościach do niego doszło (budowa, praca, droga, sklep), szpital i oddział, na którym leży poszkodowany, oraz czy ktoś już się kontaktował — pracodawca, ubezpieczyciel, policja.
Jeśli do domu przyszły już jakieś pisma, warto o nich powiedzieć, nawet jeśli nikt ich nie otworzył. Jeśli nic nie przyszło — też warto to powiedzieć. Obie informacje coś znaczą.
Nie trzeba niczego wysyłać ani przynosić. Dokumentacja medyczna, zdjęcia, nazwiska świadków — tym kancelaria zajmie się później i wskaże, co i jak przekazać. Na tym etapie liczy się rozmowa, nie papier. W praktyce wygląda to tak: jeden telefon, kilkanaście minut, zwykły język.
Prawnik przyjeżdża do szpitala
Poszkodowany po wypadku na budowie czy po zderzeniu na drodze często nie może wstać z łóżka przez wiele dni. Kancelaria nie każe mu czekać na wypis ani organizować transportu do biura. Jeśli poszkodowany chce rozmawiać z prawnikiem, prawnik przyjeżdża do szpitala. Termin uzgadnia się z rodziną, z uwzględnieniem zasad odwiedzin w szpitalu.
Spotkanie w szpitalu wygląda inaczej niż w biurze. Jest krótsze, bo poszkodowany jest zmęczony i często pod wpływem leków. Prawnik pyta o przebieg wypadku i o to, co poszkodowany pamięta, a nie o dokumenty. Jeśli stan zdrowia nie pozwala na rozmowę, spotkanie przekłada się. Dlatego pierwszy telefon warto wykonać wcześniej, nawet gdy poszkodowany jeszcze nie może mówić — rodzina przekaże, co wie, a kancelaria wskaże, czy coś w sprawie jest pilne.
Rodzina może być obecna. Dla wielu osób starszych to naturalne, że syn albo córka siedzi obok i pomaga uporządkować fakty. Prawnik rozmawia jednak z poszkodowanym, bo to jego sprawa i jego decyzja.
Czego kancelaria nie zrobi na tym etapie
Trzeba to powiedzieć wprost: pierwsza rozmowa ani pierwsze spotkanie nie oznaczają, że sprawa została przyjęta. Kancelaria najpierw ocenia, czy może pomóc i w jakim zakresie, a dopiero potem proponuje warunki współpracy. Nic nie dzieje się bez podpisu poszkodowanego, a podpis składa się wtedy, gdy człowiek jest w stanie przeczytać, co podpisuje.
Kancelaria nie wydaje też opinii medycznych i nie doradza w leczeniu. To zadanie lekarzy. Prawnik interesuje się leczeniem o tyle, o ile ma ono znaczenie dla sprawy — i poprosi o dokumentację wtedy, gdy będzie potrzebna.
Kancelaria nie obiecuje wyniku. Każda sprawa zależy od okoliczności, a te na początku są dopiero zbierane. Na tym etapie nikt nie jest w stanie rzetelnie podać kwoty — okoliczności sprawy są dopiero ustalane.
Co dzieje się po spotkaniu
Po pierwszej rozmowie kancelaria informuje, czy podejmuje się sprawy, co będzie potrzebne i kto po stronie kancelarii prowadzi kontakt oraz pod jakim numerem można dzwonić po polsku. To ważne, bo w pierwszych tygodniach po wypadku telefonów jest dużo: ze szpitala, od pracodawcy, od ubezpieczyciela.
Jeśli zadzwoni ubezpieczyciel albo ktoś z firmy, w której doszło do wypadku, poszkodowany i rodzina mogą powiedzieć, że sprawą zajmuje się kancelaria, i podać jej numer. Nie trzeba składać oświadczeń ani niczego podpisywać przez telefon pod presją. Można poprosić o czas, zapisać nazwisko i numer dzwoniącego i przekazać je kancelarii. Po podpisaniu umowy z kancelarią dalsze rozmowy z ubezpieczycielem prowadzi już kancelaria.
Dalsze kroki — jakie dokumenty zebrać i w jakiej kolejności — opisuje osobny tekst: Jak przygotować dokumenty po wypadku. Jeśli do wypadku doszło w pracy, warto też przeczytać, czym Workers’ Compensation różni się od innych roszczeń.
Informacje mają charakter ogólny i nie stanowią porady prawnej. Każda sprawa wymaga indywidualnej oceny. Sam kontakt nie tworzy relacji adwokat–klient.



